menu | księga gości |
mój avatar |

Od dziś
przestaję kochać pana
nie będę z siebie
robić damskiego bałwana
pan sam nie wie czego chce
raz lubi a raz nie
cóż po miłości
co ślepa i głucha
chcę podziwiać wiosnę
ale nie sama
sprawię sobie pieska
co mnie na spacer wyprowadzi
pogadać z kimś z rana
przecież nie zawadzi
pan z pieskiem
wychodzi co dzień
podziwia damskie
pagórki i wdzięki
mnie nawet
nie zanuci piosenki
idzie wiosna
coraz więcej pagórków
się odsłania
co która przejdzie
piękna jak łania
panu z patrzenia
mgła oczy przesłania
niech pan uważa
drogi panie
nie tylko zegar
ale i serce stanie
dziękuję bardzo
ja wysiadam
pewnie na mnie wiosna działa
że takie bzdury gadam


Gdzie jesteście
moje natchnienie i ty weno
dlaczego odeszliście
ode mnie oboje
dobraną jesteście parą
na nieszczęście moje
nikt mi nocą wierszy
nie szepcze do ucha
kiedy rano się budzę
od łez mokra poducha
weno natchnienie tobie na nic
sama potrafisz pisać wiersze
ja bez niego żyć nie umiem
odebrałaś mi natchnienie
tego nie rozumiem
proszę weno
nie bądź złośliwa
oddaj mi natchnienie
a znów będę szczęśliwa

Irlandia piękna wyspa zielona
zewsząd oceanem otoczona
skaliste majestatyczne góry
wysoko się wznoszą ponad chmury
jesienią na zboczach wrzosy rosną
azalie zaś zakwitają wiosną
maleńkie domki wysoko w górach
tak jakby unosiły się w chmurach
klify moherowe cud natury
woda w skałach rzeźbi struktury
samotna skała w słońcu się mieni
w dole ocean z gniewu się pieni
niebiańska plaża między górami
trudno tam dotrzeć serpentynami
pełna czarodziejskiego uroku
nie da się zapomnieć jej widoku
jest tam plaża zwana koralową
jej wybrzeże barwę ma różową
nie doświadczysz na niej ziarnka piasku
piękna pełna tęczowego blasku
jest ogród tajemniczy jak z bajki
brak tylko kota w butach i fajki
zamiast elfów fruwają motyle
znalazłam się w bajce choć przez chwilę
wciąż tęsknię za tą wyspą zieloną
we wrzosy i azalie zdobioną
powrócić chcę gdzie chylą się drzewa
i bezustannie ocean śpiewa


Czy już na wszystko
jest za późno
na miłość
łzy szczęścia
pocałunki
bliskość
szybkie serca bicie
na życie
jeszcze
na nic nie jest za późno
ani na miłość
łzy szczęścia
pocałunki
bliskość
szybkie serca bicie
na życie
na nic za późno
póki w piersi serce bije


Kwiaty drzewa i trawy
stworzył Pan
a one w Niego nie wierzą
zwierzęta
potrafią wierne sobie być
chociaż o religii nic nie wiedzą
gwiazdy i księżyc
świecą od świata początku
zawsze w ustalonym porządku
słonko ogrzewa ziemię
bez niego człowiek
byłby jak suche drzewo
deszcz pada żeby ziemię zrosić
daje pić roślinom
by o wodę nie musiały prosić
śnieg też swoje ma zadanie
dziatkom na uciechę
by zaprzęgać sanie
jest ktoś kto porządek
na świecie ustanowił
chociaż nie wszyscy wierzą
w Niego
On patrzy i czeka
w przykazaniach
życie człowieka ustalił
i tylko małą prośbę do ludzi
żeby przykazań nie łamali

Chciałabym chociaż małą chwilkę ptakiem być
tak wysoko aż pod same chmury się wzbić
tak małą chwileczkę być człowiekiem wolnym
jak ptak poszybować być skowronkiem polnym
leciutką być jak piórko niesioną przez wiatr
spoglądać na ziemię podziwiać szczyty Tatr
poszybować nad rzekami i lasami
pościgać się w locie z innymi ptakami
te marzenia ciągle się po głowie snują
będę snuć marzenia bo nic nie kosztują

Rano wieczorem w nocy zawsze przy mnie bądź
wedle swojej woli rozkazuj i mną rządź
pomóż mi omijać życiowe zakręty
masz dla mnie czas nigdy nie jesteś zajęty
znasz wszystkie moje troski zmartwienia i sny
nikt mi nie pomoże jedynie tylko Ty
mam pecha wciąż wpadam w jakieś tarapaty
w twych ramionach jest bezpiecznie jak u taty
całe szczęście że mam obok właśnie Ciebie
mą miłością jesteś na ziemi i w niebie


Kiedyś ostatnia chwila nadejdzie
czy tego chcemy czy też nie chcemy
tylko od nas samych to zależy
czy swe życie dobrze przeżyjemy
bądźmy sobie sterem i okrętem
czasem ścieżki życia się poplączą
swoich braci darzmy sentymentem
niech więc serca się z sobą łączą
kiedy ostatnia chwila nadejdzie
lampy zapalone w gotowości
kiedy przyjdzie się ewakuować
byśmy nie błądzili w ciemności

Jego serce było
jak kawałek lodu
jakby Królowa Śniegu
trzymała go w objęciach
on był jak Kay
ona zaś jak Gerda
codzień obmywała gorącymi
łzami jego tors
mgła spowijała ich ciała
a jego serce nie stopniało
Gerdzie się udało łzami
serce Kaya skruszyć
jej się nie udało
nawet jego wzruszyć
jeśli kto w piersi zamiast serca
ma kawałek lodu
trudno je stopić
szkoda zachodu


Pan z nickiem dyskretny na czacie króluje
mimo że żonaty tym się nie przejmuje
można też go spotkać i na facceboku
ten pan codzień inną laskę ma na boku
z paniami z czatu też spotyka się czasem
serfuje z nimi w samochodzie pod lasem
żona ma nadzieję że małżonek w pracy
koleś jest bardzo kochliwy cóż takie czasy
chłop ma temperament ciągle laska nowa
od ciągłych romansów już go boli głowa
zamiast krwi w to żyłach pewnie płynie mięta
tyle ich było że imion nie pamięta
była Ewa Kasia Gabrysia Klaudusia
Katarzyna Marysia Zosia i Krysia
potem była Basia Mariola Małgosia
Joanna była też urocza Agnieszka
dyskretnemu już się w głowie wszystko miesza
bo codziennie inna laska go pociesza
biedak jest samotny chociaż w domu żona
ciągle się użala że niedobra ona
pan dyskretny bardzo rzadko myśli głową
jeśli kuma to dolną ciała połową
dosyć już ma koleś i masę kłopotów
net jest dla ludzi mądrych nie dla idiotów